New year’s resolutions

Zawsze byłam fanką postanowień, ale nigdy nie lubiłam postanowień noworocznych – nie, kiedy ‘nowym rokiem’ jest rok kalendarzowy. Postanowienia noworoczne są zbyt trendy, a ja nie lubię gonić tłumów. Kiedy w styczniu ludzie mnie pytają o postanowienia noworoczne, ja im odpowiadam krótko “jestem tak zajebista, że postanowień nie potrzebuję.”

Jedno jednak nie wyklucza drugiego, dlatego nieoficjalnie moim miesiącem wyrzeczeń jest… wrzesień. Koniec lata, początek szkoły, cokolwiek postanowię, przed Nowym Rokiem będzie zrobione, więc kiedy reszta będzie chciała wprowadzać zmiany na lepsze, ja w wersji ‘super’ będę wkraczać w styczeń z uśmiechem jak z “Maski”.

W tym roku razem z Carlem rzucamy cukier, a bardziej dokładnie – fruktozę. Od września do końca października nie jemy tradycyjnych słodyczy, nie jemy produktów z dodanym cukrem, nie pijemy soków, ani nie jemy owoców. Owoce zaczniemy wprowadzać z powrotem pod koniec października.

Na ten pomysł natknęłam się zobaczywszy stronę I Quit Sugar. Potem usłyszałam o książkach Sarah Wilson (I Quit Sugar: Your Complete 8-Week Detox Program and Cookbook), Davida Gillespie (Sweet Poison, The Sweet Poison Quit Plan) i Roberta Lustig (Fat Chance: The Hidden Truth About Sugar, Obesity and Disease), i tak się zaczęło…

Założenie jest takie, ze większość z nas jest uzależniona od cukru, a fruktoza jest jednym z gorszych cukrów, bo nie jest przetwarzana w energię jak na przykład glukoza, a trafia od razu do wątroby, a stamtąd w dupcię, uda czy brzuszek w postaci kiełbasek lub oponek. Kiedyś coś słodkiego było rzadką okazją, teraz cukrem jesteśmy faszerowani na prawo i lewo. Odwyk cukrowy pozwala oczyścić organizm, zerwać z nałogiem i wykalibrować kubki smakowe.

Wiele osób przechodzi tortury zrywając swój nałóg z cukrem – Carl miał trzęsiawki i zimne poty, moja mama czulą ssanie przypominające jej o tym, że kiedyś była nałogowym palaczem, ja natomiast przez tydzień czułam się zmęczona jak w pierwszym trymestrze ciąży. Własnie kończymy tydzień trzeci i dajemy radę. Ba, czujemy się świetnie! Ja z Carlem właśnie dorzuciliśmy do naszego postanowienia alkohol, oczyszczamy się raz, a dobrze! Nie ma mocnych!

Polecam wszystkim!

Advertisements