Nie opłakujmy Brangeliny

No i stało się. Połowa świata jest w szoku, druga połowa wzrusza ramionami, obóz Jennifer wreszcie wygrał!!!

Nagle z krzaków wychodzą znawcy związków, psychoanalitycy, eksperci, każdy chce swoje dwa grosze dorzucić, bo przecież to taka twarda para była, i taka piękna, i taka cudowna, i mieli wszystko, i piękne dzieci, i mądrzy byli, normalnie miód, cud i orzeszki…

Nigdy nie zrozumiem fascynacji światem znanych i bogatych, celebrytów… Nie mówię, że nie kliknęłam na kilka artykułów o tym rozwodzie stulecia, bo kliknęłam. Na inne ploty też mi się czasem zdarzy kliknąć. Ale nie myślę, nie analizuję, nie próbuje znaleźć powodów, osób trzecich, ciąż i snuć inne scenariusze na temat tej pary, ani żadnej innej pary. Brangelina są dla mnie jak Kowalscy czy Patel (celowo nie Smith). To po prostu ludzie. Ludzie z problemami, ze słabościami, z chorobami… To nie Bogowie. Ich rozstanie nie powinno być sensacją ani dla Ciebie, ani dla mnie. To nie są ani Twoi przyjaciele, ani moi. To, co wiemy o nich z mediów to mały ułamek ich życia i zapewne daleki jest od prawdy. Prawdopodobnie więcej wiemy o osobie, która nam w lokalnym sklepie wydaje resztę, a z pewnością jej życie prywatne nas nie interesuje. 

Przestańmy więc opłakiwać coś o czym niewiele wiemy i czego nigdy nie byliśmy częścią… Przestańmy opłakiwać Bogów, których sami stworzyliśmy, mimo że nie istnieją… 

Przestańmy opłakiwać Brangelinę, bo świat z nimi czy bez nich jest dla nas dokładnie taki sam…

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s