Spełnienie

Od mojego ostatniego postu znowu minęły wieki, do tego fanów starego bloga na Facebooku nadal przybywa – zupelnie nie wiem, jak to możliwe…

A tutaj cisza… Życie pędzi , a tutaj cisza…

Już minęło 15 miesięcy odkąd wróciłam do pracy po narodzinach mojego pierworodnego. Wizja powrotu była ciemna, bo gdy ja dopiero myślałam o powiększeniu brzucha, mój dział już chorował na zarazę młodych matek – każda jedna odchodziła z pracy w przeciągu kilku miesięcy od powrotu, mimo że musiała oddać macierzyński. 

Jeszcze przed powrotem wysyłano mi wiadomości każdym możliwym sposobem o jednej babce, młodej matce, która na naszym wewnętrznym firmowym Facebooku pisała o swoim powrocie do pracy i swoich łzach, o traumie rozstania z dzieckiem i trudu odnalezienia w sobie siły, by wrócić do pracy, a dziecko zostawić w żłobku… 

Minęło 15 miesięcy… Jestem najbardziej zmęczoną i szczęśliwą Magdą, jaką (mój) świat znał… Wstaję o 5tej rano, chodzę spać czasem o 23ciej, czasem o 2giej, czasem pracuję w łóżku aż mi łeb opadnie (albo laptop spadnie), ale jestem szczęśliwa. Chałupa mi zarasta brudem, ale to nie szkodzi… 

Dopóki mam powód, żeby co rano wstawać o 5tej rano, to nie szkodzi… 

Kocham swoją pracę, kocham terminy, presję i tyle roboty, że nie mam czasu siku zrobić. Kocham ludzi, z którymi pracuje, z którymi spędzam częściej czasu niż z rodziną, którzy żartobliwie mnie nazywają wyzyskiwaczem NHS, a czasem po prostu obcokrajowcem. Kocham być taką mrówką, która zaiwania ze swoją chmarą innych mrówek przenosząc kolejne malutkie elementy z miejsca w miejsce i tworząc ostatecznie jedną całość… Kocham pracować w Londynie, gdzie niewiadomo jeszcze, co życie przyniesie po Brexicie, ale toczy się dalej, jakby nigdy nic… 

Ale… 

Uwielbiam wracać do mojej małej mieściny, pomimo UKIPowych tendencji jej mieszkańców. Kocham nasze lokalne parki i płace zabaw, które dają radość mej dziecinie.   Kocham swoją ulicę, którą dzielę ze wścibskimi babciami. One zawsze chcą być delikatne, ale i tak zawsze pierdolną coś rasistowskiego wobec mojego chłopa lub syna. Wiem, że dobre z nich dusze. Kocham mieszkać tak blisko stacji kolejowej, że słyszę komunikaty dochodzące z peronów… 

Kocham moje rześkie poranki, kiedy mogę sama w ciszy wypić kawę i skorzystać z toalety nie słysząc MAMA… 

A dziś są moje urodziny i to też kocham… 

Życie jest piękne… 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s